środa, 30 lipca 2014

Wypadki chodzą po ludziach...

... a po mnie to już w szczególności, strasznie upodobały sobie moją osobę. Od początku mojego pobytu we Francji zdążyłam zaliczyć kilka mniejszych lub większych 'wypadków'.



1. Weszłam w szklane drzwi i nabiłam guza na czole. Nie, nie chciałam być jak iluzjonistka.



2. Zaatakował mnie krzak, co skutkowało tym, że miałam zadrapane ramię, a teraz piękną bliznę.



3. Skaleczyłam się w rękę, ale to taki mniejszy wypadek.



4. Przy krojeniu papryczki chili niechcący poparzyłam sobie usta. Piekło przez dobre pół godziny!



5. Podczas spaceru do wioski, która jest na wzgórzu, wsiadłam do auta obcego dziadka, ponieważ zaproponował mi, że mnie podwiezie. Wahałam się, ale wsiadłam i na szczęście dziadek okazał się dobrym człowiekiem! A ja mam nauczkę na przyszłość, bo jednak takie rzeczy są stresujące i niebezpieczne. Nigdy więcej!



wtorek, 29 lipca 2014

Cannes i Nicea - trochę zdjęć!

Cannes, port
                                                                       
Cannes, jedna z plaż
                                                                       
Nicea, port
                                                                       
Nicea, widok na starą część miasta
                                                                         

Żeby nie było...

...jestem już we Francji. Tak dokładniej, to od 8 lipca. Ale może od początku. Wymyśliłam sobie, że do Cannes pojadę autobusem. O zgrozo! Przekonałam się, że 30 godzin jazdy tym środkiem transportu jest ponad moje siły. Ale, ale... Ja przecież jeszcze muszę wrócić! Czeka mnie kolejna 30-godzinna podróż, tym razem powrotna, pod koniec sierpnia. Odbiegłam trochę od tematu, przepraszam. Przyjechałam do Cannes, a na miejscu okazało się, że hostka nie może po mnie przyjechać, bo ma gości i wyśle po mnie taksówkę. No to ja sobie czekam i czekam. Czekałam jakieś pół godziny na nabrzeżu, aż taksówka przyjechała. Udało mi się porozmawiać z taksówkarzem po francusku! Pierwszy sukces! Pan Taksówkarz pokazał mi Cannes, te wszystkie hotele, i główną promenadę, a potem dotarliśmy do mojej wioski. Tam zostałam przywitana przez wszystkich domowników, zarówno jak i gości. Poznałam dziewczynki, które na początku były nieco zawstydzone, jednak później się rozkręciły i zaczęły opowiadać mi historię swojego życia, jednocześnie zadając pytania na temat mojego. Dziewczynki uczą się od roku w angielskiej szkole w Londynie, tam też mieszkają, a na wakacje przyjeżdżają na Lazurowe Wybrzeże. Mówią bardzo dobrze po francusku, w końcu to ich język ojczysty, a po angielsku na porównywalnym poziomie. Rok w Londynie zrobił swoje!

Jako że przyjechałam wieczorem i byłam bardzo zmęczona po podróży, od razu się rozpakowałam, wzięłam prysznic i poszłam spać. Następnego dnia rodzinka dała mi cały dzień wolny na odpoczynek i zostawili mnie samą w domu jadąc gdzieś ze swoimi gośćmi. Nie zmarnowałam tego czasu, o nie! Wykorzystałam go na pływanie w basenie i opalanie się :) A następnego dnia, hostka zaczęła wprowadzać mnie w moje obowiązki, ale to temat na następy post. Napiszę też niedługo o moich dotychczasowych wypadkach, bo trochę ich było w przeciągu tych 3 tygodni od kiedy tu jestem.

czwartek, 3 lipca 2014

Here I am!

Witaj świecie!
To mój pierwszy post na tym blogu, więc nie zamierzam się za bardzo rozpisywać! Myślę, że to najwyższy czas, żeby napisać coś o sobie, oraz o przyszłej zawartości tego bloga. Mam nadzieję, że z adresu mojego bloga jesteście w stanie wydedukować, że mam na imię Basia. Mam 24 lata i zaczynam nowy rozdział w moim życiu. Jak dotąd całe życie mieszkałam w Polsce, nie licząc 3-miesięcznego epizodu w Finlandii. Niedługo to się zmieni i spędzę moje wakacje pracując jako au pair na Lazurowym Wybrzeżu we Francji. A potem... Potem mój wielki plan na następny rok - jadę do Luksemburga, będę tam pracować jako au pair i przykładać się do nauki francuskiego! To są główne powody, dla których założyłam tego bloga - aby pisać o moim życiu w nowym kraju! Mam nadzieję, że się wam to spodoba!