niedziela, 8 marca 2015

Wiosna, ach to ty!



Parę  zdjęć z dzisiejszego spaceru. Pogoda była świetna, świeciło słońce i było prawie 15 stopni na plusie. Wybrałam się do doliny Petrusse, a ze sobą wzięłam Sherlocka, którego ostatnio namiętnie czytam. Nie spodziewałam się, że znajdę tak dużo wiosennych oznak, a jednak są! Oto dowody:





piątek, 6 marca 2015

Nauka francuskiego - ale o co chodzi?

Tak jak obiecałam w poprzednim poście, tę notkę mam zamiar poświęcić w całości nauce języka francuskiego. Oczywiście nie powiem Wam, jak najlepiej uczyć się francuskiego, ponieważ każdy z nas przyswaja wiedzę w inny  sposób. Opiszę tutaj sposób, w jaki uczę się ja, i który dla mnie przynosi pożądane efekty.

Kurs językowy
Jak zapewne wiecie, mieszkam w Luksemburgu - w kraju w którym jednym z języków oficjalnych jest właśnie francuski (pozostałe to niemiecki i luksemburski). Od początku mojego pobytu tutaj uczęszczam na kurs francuskiego organizowany  przez Insitut National des Langues, czyli już jakieś 5 miesięcy. Obecnie w szkole mamy semestr letni, i oczywiście nowy kurs. W semestrze zimowym zostałam zakwalifikowana na ogólny kurs francuskiego na poziomie B1.2. W porównaniu z Polską, nowością dla mnie było to, że zajęcia odbywały się w całości w języku docelowym z francuską nauczycielką. W Polsce podczas mojej przygody z francuskim, zajęcia odbywały się w połowie po polsku, w połowie po francusku. Tutaj na szczęście wszystko jest po francusku, więc uważam to za ogromny plus. Po prostu nie ma wyjścia, chcesz z kimś się porozumieć na zajęciach, używaj francuskiego, Nie bój się mówić, nawet jeśli sklecisz jakiegoś potworka językowego, to nauczyciel jest od tego, żeby cię poprawił. Jednocześnie słuchasz innych ludzi w klasie i osłuchujesz się z językiem. Obecnie jestem na innym kursie, już nie takim ogólnym, ale skupiającym się na doskonaleniu mówienia i rozumienia ze słuchu.

Książki
Muszę się w tym miejscu do czegoś przyznać. Nałogowo kupuję książki. Ostatnio są to książki do nauki francuskiego. Lubię zaglądać po zajęciach do księgarni francuskiej w centrum miasta, mają tam dużo książek do nauki różnych języków. Czasami zdarza się, że jakaś pozycja mnie zainteresuje i tak łatwo już jej z rąk nie wypuszczam. Wracając do tematu książek tudzież podręczników, przedstawię tutaj te, z których obecnie korzystam:




 1. Nouveau Rond-Point 2 - jest to podręcznik do nauki francuskiego na poziomie B1. Jest to jeszcze pozostałość z kursu, który odbywał się w semestrze zimowym, czasami z niego korzystam. Na obecnym kursie nie mamy żadnych podręczników, ale nauczycielka przygotowuje nam niektóre materiały właśnie z tego podręcznika i ćwiczeń z tej samej serii. Tak ogólnie to myślę zacząć uzupełniać ćwiczenia od początku, ale najpierw muszę zapisać sobie dobry plan nauki i wyrobić sobie systematyczność a także pobudzić moją uśpioną motywację.



 2. Grammaire Progressive du Francais - bardzo lubię tę książkę! Poziom tej książki rozciąga się pomiędzy A2 a B1. Jest przejrzysta, tzn. kiedy się ją otworzy, na lewej stronie wytłumaczone są zagadnienia gramatyczne z przykładami (wszystko po francusku!), a po prawej stronie są ćwiczenia. Bardzo odpowiada mi taki układ. W książce znajduje się bardzo dużo ćwiczeń - 680. Dzięki niej mogłam usystematyzować swoją wiedzę dotyczącą gramatyki francuskiej. Zazwyczaj było tak, że gdy pojawiało się jakieś zagadnienie, które miałam dawno temu na kursie w Polsce, 'biły dzwony, ale nie wiedziałam w którym kościele', a teraz wszystko jest już jasne. Minusem jest to, że nie ma w niej klucza odpowiedzi, trzeba dokupić sobie osobną książeczkę z odpowiedziami. I jest tak z wszystkimi książkami z tej serii.





3. Bescherelle POCHE - Conjugaison - to jest moje dzisiejsze superodkrycie! Książka formatu kieszonkowego, zawierająca odmianę praktycznie wszystkich najczęściej używanych czasowników w języku francuskim. O ile w domu mogę korzystać z Internetu w poszukiwaniu odpowiedniej formy czasownika, to na zajęciach takiej możliwości już nie mam. I tu z pomocą przychodzi to maleństwo!



4. Vocabulaire Progressif du Francais - mój dzisiejszy nowy nabytek. Książka z tej samej serii jak ta z punktu nr 2, lecz ta zawiera ćwiczenia związene z rozwijaniem słownictwa. Ćwiczenia są na poziomie zaawansowanym, czyli B2 do C1, ale w zupełności mi to nie przeszkadza, ponieważ kiedy  przeglądałam inne poziomy w księgarni, poziom niższy wydawał mi się być za łatwy. Większość z wyrażeń które były zawarte na poziomie A2-B1 już pozałam i nie było sensu ich powtarzać. Akurat ten poziom zaawansowany wydaje mi się bardziej wymagający, jeszcze będę miała okazje sprawdzić jak mi się pracuje ze słownictwem  z tej serii, bo jak już pisałam wcześniej z gramatyki jestem zadowolona.









5. Assimil - Język francuski łatwo i przyjemnie - chyba już każdy słyszał o tej legendarnej serii. Wydawnictwo Assimil ma wiele książek do nauki języków obcych. Miałam szczęście, że udało mi się upolować we francuskiej księgarni polską wersję językową. Książka podzielona jest na dwie połowy tzw. fazy. Pierwsza faza, czyli jakieś 50 lekcji, jest to faza pasywna. Polega ona głównie na czytaniu lekcji po francusku, a potem po polsku. Wszystko jest ładnie i przejrzyście wytłumaczone.  Faza aktywna zakłada już że z naszej strony będzie jakieś większe zaangażowanie i tutaj trzeba robić więcej od siebie: tłumaczyć wyrażenia itp. Książka zakłada naukę od poziomu początkującego i obiecuje osiągnięcie poziomu B2.





Ciekawe strony internetowe
Podczas tego całego procesu, jakim jest nauka francuskiego, natknęłam się na różne ciekawe strony internetowe, którymi teraz chciałabym się z Wami podzielić. Niektóre z nich oczywiście, zostały zaproponowane przez nauczycieli francuskiego, także myślę, że mogą się komuś przydać.







środa, 4 marca 2015

Paryż, podejście numer dwa!

Nie wiem, co takiego ma w sobie Paryż, jednak z okazji wizyty mojej siostry w Luksemburgu, postanowiłyśmy wybrać się tam po raz kolejny (dla mnie drugi, a dla siostry pierwszy). Jako środek transportu wybrałam szybki TGV, znowu. Podróż była szybka i komfortowa, ponieważ druga klasa w polskich pociągach nie umywa się do drugiej klasy we francuskich. Cała trasa zajęła nam dwie godziny, także nie było tak źle. W Paryżu spędziłyśmy niecałe dwa dni, bo akurat tyle wolnego dostałam na czas wizyty mojej siostrzyczki. Udało mi się odwiedzić miejsca, które widziałam poprzednim razem w listopadzie, ale także zobaczyłam parę nowych. W końcu weszłam na Łuk Triumfalny, i to wieczorem! Z racji tego, że obydwie jesteśmy poniżej 25 roku życia, większość atrakcji zwiedziłyśmy za darmo, czyli Luwr, Muzeum Orsay, Łuk Triumfalny. Odwiedziłysmy także wzgórze Montmartre i znajdującą się na nim Bazylikę Sacre-Coeur. Jadyśmy przepyszny francuski deser, na który muszę znaleźć przepis i zrobić samej w domu. A propo gotowania, marzą mi się okropnie pierogi ruskie! Nie chce mi czasem ktoś przysłać trochę? W ostateczności już mogę zrobić je sama, ale zawsze warto spróbować innych opcji. 

Diabelski młyn
Widok z Łuku Triumfalnego
Kłódki!
Moulin Rouge

Sekwana i łodzie, łodzie i Sekwana!
 Zaczęłam kurs francuskiego od nowa, tzn. zaczął się już nowy semestr, który potrwa do lipca i mam szczerą nadzieję, że do tego czasu będę w stanie porozumiewać się po francusku. Jestem świadoma tego, że sam kurs nie wystarczy, i że muszę włożyć coś od siebie. Dlatego też jakiś czas temu zakupiłam parę książek do nauki francuskiego (przedstawię je w kolejnym poście). Obecny kurs francuskiego skupia się wyłącznie na rozwijaniu mówienia i słuchania po francusku, czyli na dwóch rzeczach, na których zależy mi najbardziej. Rozpiszę się bardziej na temat mojej nauki francuskiego w następnym poście, a tymczasem, do zobaczenia!