środa, 4 marca 2015

Paryż, podejście numer dwa!

Nie wiem, co takiego ma w sobie Paryż, jednak z okazji wizyty mojej siostry w Luksemburgu, postanowiłyśmy wybrać się tam po raz kolejny (dla mnie drugi, a dla siostry pierwszy). Jako środek transportu wybrałam szybki TGV, znowu. Podróż była szybka i komfortowa, ponieważ druga klasa w polskich pociągach nie umywa się do drugiej klasy we francuskich. Cała trasa zajęła nam dwie godziny, także nie było tak źle. W Paryżu spędziłyśmy niecałe dwa dni, bo akurat tyle wolnego dostałam na czas wizyty mojej siostrzyczki. Udało mi się odwiedzić miejsca, które widziałam poprzednim razem w listopadzie, ale także zobaczyłam parę nowych. W końcu weszłam na Łuk Triumfalny, i to wieczorem! Z racji tego, że obydwie jesteśmy poniżej 25 roku życia, większość atrakcji zwiedziłyśmy za darmo, czyli Luwr, Muzeum Orsay, Łuk Triumfalny. Odwiedziłysmy także wzgórze Montmartre i znajdującą się na nim Bazylikę Sacre-Coeur. Jadyśmy przepyszny francuski deser, na który muszę znaleźć przepis i zrobić samej w domu. A propo gotowania, marzą mi się okropnie pierogi ruskie! Nie chce mi czasem ktoś przysłać trochę? W ostateczności już mogę zrobić je sama, ale zawsze warto spróbować innych opcji. 

Diabelski młyn
Widok z Łuku Triumfalnego
Kłódki!
Moulin Rouge

Sekwana i łodzie, łodzie i Sekwana!
 Zaczęłam kurs francuskiego od nowa, tzn. zaczął się już nowy semestr, który potrwa do lipca i mam szczerą nadzieję, że do tego czasu będę w stanie porozumiewać się po francusku. Jestem świadoma tego, że sam kurs nie wystarczy, i że muszę włożyć coś od siebie. Dlatego też jakiś czas temu zakupiłam parę książek do nauki francuskiego (przedstawię je w kolejnym poście). Obecny kurs francuskiego skupia się wyłącznie na rozwijaniu mówienia i słuchania po francusku, czyli na dwóch rzeczach, na których zależy mi najbardziej. Rozpiszę się bardziej na temat mojej nauki francuskiego w następnym poście, a tymczasem, do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz