Oui, oui! Tak mniej więcej wyglądała moja rozmowa mająca na celu przydzielenie mnie do odpowiedniej grupy na zajęciach z języka francuskiego. Oczywiście, porozmawiałam sobie z panią po francusku (czyt. wydusiłam z siebie kilka nieskładnych zdań), na większość jej pytań odpowiadając 'Oui'. Po pierwsze nie powtórzyłam sobie za bardzo tego czego nauczyłam się przez ostatnie trzy lata w szkole w Polsce. Po drugie, przeraziłam się, gdy czekając na moją kolej słyszałam rozmowę innej dziewczyny z tą panią. Dziewczyna mówiła biegle po francusku, a przynajmniej tak mi się tylko wydawało, w każdym razie lepiej ode mnie. Kiedy nadeszła moja kolej, miałam się przedstawić i opowiedzieć coś o sobie. Opowiedziałam kim jestem, skąd wzięłam się w Luksemburgu, jak długo tu jestem, co tutaj robię. Pani zadawała mi pytania pomocnicze, bo czasami gubiłam wątek, albo brakowało mi słów. Na koniec przydzieliła mnie do grupy na poziomie B1.2, co było dla mnie dużym zaskoczeniem biorąc pod uwagę rozmowę, którą odbyłam. Myślałam, że będzie gorzej!
Skoro już mowa o językach, to chciałabym króciutko napisać jak jest z nimi w Luksemburgu. Jak nie każdy wie, językami urzędowymi w Luksemburgu są francuski, niemiecki i uwaga... luksemburski! Tak, Luksemburczycy mają swój własny język. Brzmi on trochę jak zniekształcony niemiecki, dużo więcej jest w nim szumiących dźwięków, zdarzają się słowa pożyczone z francuskiego. Prawdopodobnie znając niemiecki można by było zrozumieć język luksemburski, ale to tylko moje przypuszczenia. Cała edukacja odbywa się w języku luksemburskim, dzieci emigrantów uczą się luksemburskiego, tak żeby potem mogły normalnie funkcjonować w luksemburskiej szkole. Dopiero potem wprowadzany jest bodajże język niemiecki
i francuski jako języki obce. Z tego co czytałam, to właśnie duży nacisk kładzie się na naukę języków, dzieciaki mają więcej godzin języków obcych w ciągu tygodnia, niż na przykład dzieciaki w polskiej szkole. Dzięki takiemu systemowi, społeczeństwo posługuje się minimum trzema językami (trzeba wliczyć do tego także język angielski i inne).
i francuski jako języki obce. Z tego co czytałam, to właśnie duży nacisk kładzie się na naukę języków, dzieciaki mają więcej godzin języków obcych w ciągu tygodnia, niż na przykład dzieciaki w polskiej szkole. Dzięki takiemu systemowi, społeczeństwo posługuje się minimum trzema językami (trzeba wliczyć do tego także język angielski i inne).
Poznałam w tym tygodniu koleżankę mojej hostki. K. jest Amerykanką i jest w zbliżonym wieku do mojego (tak naprawdę, nie mam pojęcia ile ma lat!). W tej chwili szkoli się online żeby móc nauczać angielskiego w szkole językowej. Zaproponowała mi, abym udała się z nią na szkolenie dla nauczycieli języków obcych w sobotę. Postanowiłam skorzystać z tej okazji i wziąć udział w szkoleniu. Zobaczę o co w nim chodzi jak już będę na miejscu i zdam pełną relację.
Na razie kończę, dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz