W minioną środę korzystając z prawie całego wolnego dnia, wybrałam się razem z au pair z Danii do Clervaux. Ale zaraz, zaraz... Gdzie to jest?!
 |
| Z Luksemburga do Clervaux. |
Jest to mała mieścina (jak wszystko w Luksemburgu!) na północy kraju. Dostałyśmy się tam pociągiem ze stolicy za zawrotną cenę 2 euro. Naszym głównym celem było zobaczenie wystawy fotograficznej 'The Family of Man'. Zdjęcia zostały zebrane przez Edwarda Steichena, zostały do niego przesłane przez fotografów z całego świata. W sumie w kolekcji znajduje się ok. 500 czarno-białych zdjęć, których głównym tematem jest człowiek. Głównym założeniem całego projektu było szerzenie pokoju i międzynarodowego zrozumienia w czasach Zimnej Wojny. Można zobaczyć ludzi z różnych stron świata, towarzysząc im we wszsytkich etapach życia, poczynając od narodzin, a kończąc na śmierci. Według mnie te zdjęcia pokazują ludzkość w całej swej okazałości. Polecam!
 |
| Zamek w Clervaux |
Wracając do tematu wycieczki, razem z R. udało nam się aż trzy razy zgubić drogę do zamku. Tak, wyznaczyłyśmy sobie zamek jako cel. Najpierw poszłyśmy w złą stronę, więc wróciłyśmy się do miejsca, z którego wystartowałyśmy. Potem poszłyśmy w drugą stronę i spotkałyśmy starsze małżeństwo, które udzieliło nam wskazówek jak dotrzeć do zamku (cud, że mówili po angielsku!). Zawróciłyśmy jeszcze raz i poszłyśmy tą samą drogą co wcześniej, aby tam spotkać człowieka, który powiedział nam, że idziemy w kompletnie złym kierunku i wytłumaczył nam łopatologicznie jak tam dotrzeć. Posłuchałyśmy jego wskazówek i w końcu udało nam się znaleźć nie tylko zamek, ale i całe miasteczko!
 |
| Dziedziniec |
 |
| Amerykański czołg na zamku! |
 |
| Krowy! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz