Postanowilam podazyc sladami naszego bylego juz Pana Premiera, i tak oto pojawilam sie w Brukseli. Szczerze mowiac, mieszkajac w Luksemburgu mam na wyciagniecie reki calkiem fajne i warte zobaczenia miasta w przylegajacych do Luksemburga panstwach, wiec czemu nie skorzystac z takiej okazji? Miesiac temu byl to Paryz, a teraz postawilam na Bruksele i nie tylko. Dlaczego nie tylko? O tym za chwile...
Wyhaczylam promocyjny przejazd z Luksa do Brukseli za jedyne 2 euro tam i z powrotem (plus 0,5 euro oplaty rezerwacyjnej) na stronie internetowej przewoznika autokarowego Megbus. Dojazd na miejsce zajal mi 3 godziny. Najlepsze w tym wszystkim bylo to, ze autobusem oprocz mnie podrozowala jeszcze jedna dziewczyna (no i oczywiscie kierowca). Udalo mi sie usiasc na samej gorze z przodu autokaru, takze mialam przed soba szybe panoramiczna, a co za tym idzie piekne widoki na trasie. Podroz minela szybko i przyjemnie. Kierowca zatrzymal sie na dworcu centralnym w Bukseli i potem radz sobie sama Basiu!
Znalazlam metro, ktore bylo doslownie pod dworcem i w okienku kupilam karte MOBIB na 10 przejazdow. Karta wyglada jak karta platnicza, ma nawet chip!
Z racji tego, ze jak juz wszyscy wiedza jestem sierota jesli chodzi o poruszanie sie jakimkolwiek transportem publicznym (ten w Paryzu stanowil wyjatek, jakies inne bilety tam byly), nie ogarnelam jak powinnam uzyc tej karty przed wejsciem na stacje metra. byly tam dwa rozne czytniki kart, a ja, sierota z powolania, wpychalam na sile karte do tego niewlasciwego, jak potem wydedukowalam. Dlatego tez postanowilam, ze do miejsca, w ktorym mam spac dotre pieszo. Wynajelam pokoj przez strone airbnb, w prywatnym mieszkaniu u milej pani. Kiedy w koncu dotarlam i odebralam klucz do mieskzania od sasiadki (wlascicielka wybrala sie na weekend poza miasto), okazalo sie, ze mieszkanie znajduje sie w kamienicy, a moj pokoj na drugim pietrze. Na samym poczatku powitala mnie tabliczka z napisem zebym czula sie jak u siebie w domu. Na biurku w pokoju zastalam mapy Bruskeli i mnostwo wydrukowanych mapek z zaznaczonymi atrakcjami, restauracjami, ogolnie miejscami polecanymi przez tubylcow. I to bylo dokladnie to, co mi bylo potrzebne!
Z mieszkania poszlam sobie troche pozwiedzac, i dodatkowo mialam spotkac sie z pewnym Couchsurferem, ktory zaoferowal mi pomoc w oprowadzeniu po miescie. L. spisal sie w roli przewodnika swietnie, pomimo faktu, ze mieszka w Brukseli od trzech miesiecy. Kiedy czekalam na niego na Grand Place, mialam okazje zobaczyc przepiekny spektakl typu swiatlo i dzwiek. Budynki dookola placu byly podswietlane na rozne kolory w rytm muzyki, wygladalo to cudownie. Na poczatku zwiedzilismy uliczki wokol Grand Place, a potem udalo mi sie zobaczyc Manneken Pis. Jest to po prostu Sikajacy Chlopiec i jest on jednym z symboli Brukseli. Ale uwaga, uwaga! Jest on jedna z najbardziej rozczarowujacych rzezb, bo jest taki maly i latwo mozna go przeoczyc. Wciscnieta w kat fontanna okupowana jest przez grupke azjatyckich turystyow strzelajacych sobie z nia selfie. Gdyby nie ten tlum przed Sikajacym Chlopcem, mozna by bylo latwo go przeoczyc. W Brukseli podobno jest jeszcze Jeanneke Pis, czyli Sikajaca Dziewczynka i podobno jest tez Zinneke Pis, czyli Sikajacy Pies. Udalo mi sie znalezc ich wszystkich!
 |
| Manneken Pis |
Zobaczylam takze Bruksele noca z parkingu na dachu wiezowca, dzieki nietypowemu podejsciu do oprowadzania po miescie mojego przewodnika. Sprobowalam tez piwa belgijskiego, calkiem dobre jak na piwo :)
 |
| Tin Tin |
 |
| Zinneke Pis |
W nastepnej dodam relacje z Brugii :)